(Nie)Zapomniane akweny

Z wizytą w przeszłości

Wspomnienia są piękne i zawsze pozostaną w naszej pamięci. Warto jest do nich wracać, kiedy nasze natchnienie traci na wartości.
Z roku na rok coraz trudniej złowić dorodne okazy, obławiając te same akweny. Czasem jednak budzi się w nas myśliwy, chcący dopaść większego drapieżnika. Wtedy przypominamy sobie miejsca, o których istnieniu wielu wędkarzy nie wie i o których my sami zdążyliśmy zapomnieć. Jedziemy w niepewności, czy coś tam jeszcze jest, czy coś przetrwało? Czy naprawdę nie stąpała tam od X-czasu, ludzka stopa?

Niepewny początek

Gdy już tam dotrzemy, zaczynamy się zastanawiać jakich przynęt użyć. Na początku skupiamy się na obserwacji wody, sprawdzamy głębokość, otoczenie. Kiedy ja wybrałem się na taki wyjazd, jesienią ubiegłego roku, to pomyślałem, że dobrze będzie zacząć od łowienia okoni. Wykonałem kilka rzutów w różnych kierunkach, ale bez efektu. Zacząłem się zastanawiać, co się stało z tym akwenem? Próbowałem przy dnie, chcąc je delikatnie obstukać, ale okazało się to niemożliwe. Merta, korzenie i inne zaczepy skutecznie to uniemożliwiały. Okonie były dobrze ukryte.

Trzeba kombinować

Zmieniłem więc główkę na lżejszą 3 gramową, a na niej umieściłem Andrzeja Zadziorę o długości 5.5 centymetra. Spróbowałem prowadzenia tuż pod powierzchnią, między liliami, których jest bardzo dużo. Okazało się, że to był dobry pomysł, bo nagle zobaczyłem dziwne załamanie wody i falę poruszającą się w kierunku przynęty. Spowolniłem kręcenie korbką, wciąż prowadząc przynętę przy powierzchni. Wtedy nastąpił pewny atak na małego Andrzeja. Jednak są ryby, pomyślałem. I to w dodatku jakie! Chwilę później zdobycz była już w podbieraku, a ja czułem, że to dopiero początek. Wyholowałem na ultralekkim kiju do 8 gramów wyrzutu i na przynętę o długości 5,5 centymetra szczupaka o długości 75 centymetrów. A miałem zacząć od okoni.

A może grubszy kaliber?

Zdecydowałem, że spróbuję użyć cięższego zestawu i większej przynęty licząc, że w okolicy będą podobne, a może nawet większe ryby. Znalazłem w pudełku lekką główkę 5 gramów, na którą założyłem gumę Brutalny Marian o długości 10 centymetrów. Mimo że Marian to mięsista przynęta, bardzo dobrze spisuje się na lekkich główkach. Wykonałem wachlarz rzutów tak, jak poprzednio, lecz tym razem wędziskiem przygotowanym do pewnego, siłowego holu. Kolejne zarzucenia nie przynosiły jednak efektu, a ja zacząłem się zastanawiać, czy złowiłem ostatniego szczupaka z tej pięknej i przejrzystej wody. Postanowiłem się jednak nie poddawać i przesunąłem się znów kilka metrów dalej. Posiadanie środka pływającego daje mi możliwość łowienia dokładnie tam, gdzie chcę. Sprawdzałem kolejne krzaczki, zarośla i inne wodne przeszkody licząc, że spod którejś z nich wyskoczy w końcu piękny szczupak.



Jak działa to działa

W końcu zarzuciłem w sposób bardzo podobny do tego, w którym złowiłem pierwszą rybę. Posłałem przynętę wzdłuż trzcin i przybrzeżnej roślinności. Jakbym w totka trafił. Wyjazd z mocnym atakiem i siedzi! I to nie mały, podobnej wielkości co poprzedni. Okazało się, że w tamtej okolicy było jeszcze kilka ryb, podobnych rozmiarów. Kolejne hole sprawiły, że odezwała się stara kontuzja barku, ale kto by się tym przejmował? Niestety podczas wiosłowania z powrotem już jakoś mniej entuzjastycznie do tego podchodziłem.

Wspomnień czar

Tego dnia złowiłem kilka ładnych ryb. Były przepięknie ubarwione i do tego w fantastycznej kondycji. Przypomniały mi cudowne dni, kiedy łowiłem w takich miejscach ze swoim ojcem, ciesząc się jednocześnie, że takie wody wciąż jeszcze istnieją, jakby schowane przed wzrokiem pędzących zmian. Każdego z Was zachęcam do poszukiwania takich wspaniałych zakamarków. Z pewnością obdarują Was niezapomnianymi wspomnieniami, jeśli tylko uszanujecie ich mieszkańców.

Irek Kessling

Powiązane produkty

Andrzej Zadziora (3 szt.)

4,49 zł

Andrzej Zadziora 16 cm (1szt.)

8,99 zł

Brutalny Marian (3 szt.)

7,49 zł

Błystka Obrotowa Łyska

9,99 zł

Błystka Wahadłowa Alga

7,97 zł

Komentarze ()